Za jakiś czas nasza dzienna gwiazda zacznie się powiększać, aż osiągnie status czerwonego olbrzyma. Dla Ziemi, która zacznie się palić, oznaczać może to kres. Czy jednak nasza planeta jest skazana na zagładę? Naukowcy wciąż próbują znaleźć odpowiedź na to pytanie, jak i możliwe środki zapobiegawcze.
___________________
Scientific American
Naukowcy wciąż debatują nad tym, czy Ziemia zostanie pochłonięta przez Słońce, kiedy to za kilka miliardów lat rozrośnie się jako czerwony olbrzym.
Nasza przyszłość wygląda jasno… a może nawet trochę zbyt jasno. Nasze Słońce powoli rozszerza się i rozjaśnia, zaś w ciągu kilku miliardów lat ostatecznie spali Ziemię, tworząc z niej gorącą i nie nadającą się do zamieszkania planetę. Za około 7.6 miliarda lat licząc od dziś, Słońce wejdzie w maksymalną fazę stadium czerwonego olbrzyma. Jego powierzchnia rozszerzy się i sięgnie poza orbitę Ziemi, zaś gwiazda świecić będzie 3000 razy jaśniej. W końcowym stadium Słońce ulegnie zapaści i stanie się białym karłem.
Choć uczeni powszechnie zgodni są, co do dalszych losów Słońca, trudno o konsensus w sprawie przyszłych dziejów Ziemi. Od 1924 roku, kiedy to brytyjski matematyk James Jeans po raz pierwszy przewidział los Ziemi po rozwinięciu się przez Słońce w czerwonego olbrzyma, narodziły się na ten temat liczne kontrowersje. Wedle niektórych scenariuszy nasza planeta uniknie zagłady, lecz nowe analizy wskazują niestety, że może być odwrotnie.
Odpowiedź nie jest prosta, ponieważ jeśli Słońce zacznie się rozszerzać, będzie tracić masę (maksymalnie zmniejszy się ona o jedną-trzecią). W wyniku tego Ziemia oddalać się będzie od niego z racji mniejszego przyciągania. Biorąc pod uwagę taki scenariusz wydać się może, że planeta uniknie smutnego losu.
Ale tak naprawdę analizę komplikują inne fakty. Przyciąganie planety przez inne zewnętrzne powłoki słońca spowoduje ruch w przeciwną stronę. Wpływ słabszego oddziaływania innych planet reagujących na rozszerzanie się Słońca jest jeszcze trudniejszy do przewidzenia.

Cykl życiowy słońca na skali od narodzin po białego karła. Strzałka (4.5 na skali) wskazuje miejsce, gdzie jesteśmy obecnie. Po etapie 5 zacznie się stopniowe ocieplanie, zaś 10 to czerwony olbrzym.
Na początku bieżącego roku dwie ekipy naukowców wskazywały na swe kalkulacje, z których wynikało, że Ziemia zostanie pochłonięta przez słońce. Lorenzo Iorio z Włoskiego Narodowego Instytutu Fizyki Jądrowej założył, że jeśli roczna utrata masy przez Słońce (obecnie jedna część na ok. 100 trylionów) utrzyma się przez cały czas jej ewolucji do czerwonego olbrzyma, to Ziemia odsuwać będzie się od Słońca o ok. 
Dokument Iorio spowodował jednak kontrowersje wśród innych uczonych.
Ten mały żółty punkt to nasze Słońce na w porównaniu do czerwonego olbrzyma
Jeśli jednak nawet pomylił się on w obliczeniach, może mieć rację. W dokumencie opublikowanym w maju przez Królewskie Towarzystwo Astronomiczne, Klaus-Peter Schröder z Uniwersytetu w Guanajuato (Meksyk) oraz Robert Smith z University of Sussex również doszli do wniosku, że Ziemia skazana jest na zagładę. Użyli oni do swych badań dokładnych modeli oraz zanalizowali interakcje. Wraz z utratą masy i zwiększaniem się Słońca, jego okres obrotowy zwolni. Spowoduje to powstanie tzw. wybrzuszenia pływowego, co pociągnie Ziemię w kierunku gwiazdy.
Czy zatem naszą planetę można w jakiś sposób ocalić? Oczywiście nie da się odpowiedzieć na to pytanie, ale Don Korycansky z University of California wraz ze swymi kolegami zaproponował „odciągnięcie” Ziemi przy użyciu jednej z dużych asteroid. Na zabezpieczenie Ziemi lub przeniesienie jej w bezpieczne miejsce mamy jeszcze sporo czasu. Każda pomyłka w podobnych kalkulacjach może mieć jednak wielkie znaczenie. Nie trzeba dodawać, że przed nami jeszcze wiele pytań czekających na odpowiedzi.
Serwis INFRA
Źródło: Scientific American
| « poprzednia | następna » |
|---|

