Amerykańskie Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób ma zamiar przyjrzeć się bliżej tajemniczej Chorobie Morgellonów, której objawami są zmiany skórne i wydostające się spod nich różnokolorowe włókna. Mimo wysiłków, naukowcom dotąd nie udało się wyjaśnić ich tajemnicy. W czasie gdy lekarze uważają, że to wynik zaburzeń psychicznych, niektórzy naukowcy twierdzą, iż choroba choć rzadka i tajemnicza, jest prawdziwa.
________________________
Newsweek
Deannie Odom albo miała urojenia, albo cierpiała z powodu dziwacznej i wyniszczającej choroby, która opiera się leczeniu. W grudniu 2004 roku ta 36-letnia matka dwóch nastolatków zauważyła u siebie zmiany skórne na swym ciele. Czasem czuła, jakby wbijano w nią igły, a wkrótce potem dostrzegła tajemnicze włókna sterczące spod skóry.
- Brzmi to niemal jak rzecz z filmu science-fiction. Można sobie pomyśleć: „To niemożliwe” – mówi.
Po obejrzeniu w 2005 r. telewizyjnej relacji, Odom uświadomiła sobie, iż może cierpieć na tajemniczą chorobę, która wywołuje w obecnych czasach debatę i kontrowersje w kręgach medycznych. Niektórzy z naukowców uważają, że choroba Morgellonów1 to nowe schorzenie charakteryzujące się występowaniem nieuleczalnych zmian skórnych, uczucia kłucia lub świądu oraz pojawianiem się kolorowych włókien lub czarnych granulek w skórze. Dochodzą do tego objawy neurologiczne, jak np. krótkotrwałe amnezje. Ale prawdziwym problemem dla pani Odom i tysięcy innych pacjentów jest fakt, iż większość dermatologów uważa, iż choroba nie istnieje. Przypisują oni jej powstanie samookaleczeniom na tle nerwowym. 
Choroba rzekomo występuje w 15 krajach świata, choć w USA największymi jej skupiskami są Kalifornia, Teksas i Floryda.
Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób (CDC) rozpoczęło właśnie pierwsze badania nad tajemniczą chorobą, które do przyszłego roku mogą dostarczyć na jej temat wielu odpowiedzi. Michele Pearson z CDC mówi, iż decyzję podjęto po tym, jak od listopada 2006 r. co miesiąc agencja otrzymywała ponad setkę telefonów z pytaniami od pacjentów, lekarzy, przedstawicieli służby zdrowia i członków Kongresu USA dotyczące „nieznanego schorzenia skórnego".
Jak mówi Pearson, pacjenci objęci badaniem poddani zostaną testom medycznym, dermatologicznym i psychologicznym, w tym badaniu krwi i wycinków skóry. Wszelkie pozyskane włókna poddane zostaną badaniu w Laboratorium Patologii Służb Zbrojnych.
- Podchodzimy do tego zupełnie otwarcie – mówi Pearson.
Ale wielu lekarzy posiada swe własne opinie na temat choroby. Jeffrey Meffert, dermatolog z Uniwersytetu Teksas w San Antonio jest sceptycznie nastawiony do chorby Morgellonów. Jak mówi, co miesiąc zgłasza się do niego co najmniej jedna osoba, która uważa, że cierpi na tajemniczą chorobę. Jednak u większości z nich rozpoznaje on inną chorobę, której objawem są powstające na skórze twardniejące zmiany, świerzbiączkę guzkową. Często pacjenci uważają także, że są zainfekowani przez pasożyta.
- Ludzie z urojoną parazytozą funkcjonują normalnie i myślą racjonalnie za wyjątkiem jednej sprawy – mówi. Wielu dermatologów nie chce, aby odwiedzali ich ludzie z podobnym schorzeniem, ponieważ jest to marnowanie ich czasu. Nikt nie wie, co z nimi począć.
O podobnym nastawieniu lekarzy przekonała się Deanna Odom, która od stycznia 2005 do kwietnia 2006 r. odwiedziła ich siedmiu, aby przekonać się, na co choruje. W międzyczasie choroba przeniosła się także w okolice skóry głowy, powodując łysienie. Niektórzy rozpoznawali u niej atopowe zapalenie skóry, ale większość wskazywała na czynniki psychiczne. Przepisano jej leki antydepresyjne i antynerwicowe, których przyjmowania odmówiła. Jeden z dermatologów (Meffert) zdiagnozował u niej „urojone zasiedlenie przez pasożyty”.
- Powiedział mi: „Zdaje się pani mieć lekką obsesję. Może powinna pani porozmawiać z kimś odpowiednim?" – skarży się Odom.
Odom – była trenerka softballa i pedagog szkolny nigdy nie miała wątpliwości co do swego stanu psychicznego, choć przyznaje, że poczuła się załamana faktem, iż lekarze nie wierzą jej. Zaczęła izolować się z obawy, iż choroba może być zaraźliwa.
- Najbardziej bałam się tego, czy mogę zarazić dzieci – mówi.
Odom ostatecznie porzuciła pokładane w lekarzach nadzieje i zwróciła się ku medycynie alternatywnej, w tym przyjmowaniu witamin i specjalnej diecie. Od drugiej połowy 2007 roku zmiany skórne, które u siebie zaobserwowała, zaczęły zanikać (choć proces ten pozostaje tajemnicą). Mimo wszystko kobieta nadal stara dowiedzieć się, dlaczego zapadła na dziwną chorobę. Z pewnością odpowiedź na to pomoże przynieść badanie CDC.
Osoby cierpiące z powodu choroby uważają, iż rozpoczęcie badań nad nią było rezultatem internetowej kampanii.
Nazwę „choroba Morgellonów” nie wymyślili jednak lekarze, a Mary Leitao, biolog, która w 2001 zaobserwowała u swego 2-letniego syna tajemnicze włókna wystające spod skóry. Dziecko cierpiało na zmiany skórne i narzekało z powodu „robaków”.
Po wizytach u kilku lekarzy i braku satysfakcjonujących odpowiedzi, Leitao stworzyła w 2002 roku stronę internetową i powołała do życia Fundację ds. Badań nad Chorobą Morgellonów. Wkrótce potem na jej adres napłynęła masa listów od ludzi, którzy cierpieli z powodu podobnych objawów. Do dziś zgłosiło się ponad 11.000 osób. Leitao, której syn obecnie znajduje się w lepszym stanie, ma nadzieję, że po badaniach CDC lekarze zmienią sposób podejścia do choroby.
Dla Mefferta jest to jednak strata czasu i pieniędzy. Twierdzi on, iż jedyne włókna, jakie spotkał u chorych były włosami ludzi lub zwierząt albo nitkami z tkanin. Denerwuje go fakt, iż za kosztowne badania nad banalnym problemem zapłacą wszyscy podatnicy.
- Chciałbym bardzo widzieć te pieniądze przeznaczone na badania świerzbiączki guzkowej – dodaje.
Randy Wymore, kierownik Centrum Badań nad Chorobą Morgellonów przy Uniwersytecie Stanowym Oklahomy przeprowadził szeroko zakrojone testy włókien uzyskanych od pacjentów. Jest on w „100% przekonany, iż choroba Morgellonów to nie fikcja”.
Kiedy usłyszał o niej po raz pierwszy pomyślał, iż łatwo będzie obalić ten mit przez proste badanie włókien uzyskanych od chorych. W 2005 r. poprosił pacjentów, lekarzy i pielęgniarki o przesyłanie mu ich próbek. W pierwszym tygodniu akcji otrzymał 10 paczek z 5 stanów USA i zdumiał się wyglądem przesłanych mu zwitków czerwonych, niebieskich, czarnych i przezroczystych nitek, których do dziś zebrał około tysiąca.
Przez następne 9 miesięcy systematyczne dokonywał ich porównań z wszelkimi możliwymi włóknami tkanin, włosów, pyłu z ubrań czy dywanów, przyrządów medycznych, dodatków wędkarskich i myśliwskich itp. Nie zdołał natrafić na ślad niczego podobnego. Otrzymane okazy zaprezentował także swym kolegom z uniwersytetu, którzy również nie potrafili odkryć ich zagadki.
Zaintrygowany brakiem odpowiedzi, o ich analizę poprosił Wydział Medycyny Sądowej w Tulsie, gdzie eksperci Mark Bose i Ron Pogue przeprowadzili serię testów na dwóch czerwonych i dwóch niebieskich włóknach.
Włókna widoczne w skórze dziecka cierpiącego na chorobę Morgellonów
- Już po chwili orzekli, że nie widzieli nigdy niczego podobnego – mówi Wymore
Porównując włókna pacjentów z chorobą do 900 próbek składników używanych w włókiennictwie, nie mogli znaleźć rozwiązania. Wkrótce potem podgrzali niebieskie włókna do temperatury ponad 700 stopni. Sczerniało ono, jednak nie uległo zniszczeniu. Orzekli, że to nie włókno szklane, ani żaden z 90.000 składników organicznych. Badacze z Oklahomy podobne włókna odnajdywali także pod warstwami zdrowej skóry u pacjentów z chorobą Morgellonów, co według Wymore’a wyklucza zakażenie ran, o których mówi Meffert.
Badacz nie wyklucza jednak, iż niektóre osoby cierpiące na chorobę mogą mieć urojenia, jednak co najmniej 30 z przebadanych przez niego pacjentów cierpiało na tę chorobę w rzeczywistości.
Rezultaty badań CDC z pewnością nie tylko dostarczą ważnych odpowiedzi, jak i mnożących się, nieraz fantastycznych teorii spiskowych.
1 Nazwa Choroba Morgellonów nie jest nowa. Mary Leitao zapożyczyła ją od Thomasa Browne, który w tekście pt. „List do Przyjaciela" z 1690 r., opisał podobne schorzenie występujące wśród dzieci we francuskiej Langwedocji. Nie ma jednak żadnych dowodów, iż dzisiejsza choroba miała jakikolwiek związek ze swym historycznym odpowiednikiem.
__________________________
Tłumaczenie i opracowanie: INFRA
Źródło: Newsweek / fot. morgellons.org
| « poprzednia | następna » |
|---|

