Serwis INFRA - UFO Duchy Zjawiska paranormalne 2012
Home Zjawisko UFO Historia spotkań z UFO Rosja: Spotkanie na drodze (1989)

Rosja: Spotkanie na drodze (1989)

Dwaj rosyjscy kierowcy, którzy zatrzymali się na poboczu drogi, zadziwieni byli widokiem statku kosmicznego, który znajdował się przed nimi i nie mniej zaskoczeni, gdy jeden z kierowców zaproszony został na jego pokład, gdzie spotkał się z jego bezkształtnymi pasażerami. Co przydarzyło się 2 listopada 1989 roku O. Kirczakowowi i N. Baranczkowi? Zapraszamy do zapoznania się z kolejną odsłoną cyklu, w którym prezentujemy historię spotkań z UFO.


Nocą 2 listopada roku 1989 temperatura powietrza spadła niespodziewanie poniżej zera. Dwaj zawodowi rosyjscy kierowcy, Oleg Kirczakow i jego towarzysz Nikołaj Baranczikow jechali swym samochodem z okolic Archangielska do Moskwy. Spieszyli się do domu, aby dopełnić wszelkich formalności związanych z ich służbową podróżą jeszcze przed świętami. W pobliżu stacji kolejowej Emca droga zablokowana była przez stosy piachu i żużlu. Droga przed nimi była w budowie więc Oleg, aby objechać odcinek, musiał skręcić na boczną drogę o gruntowej nawierzchni. Na jednym z zakrętów na drodze, światła obiektu padły na ogromną strukturę, która znajdowała się na prawo nieopodal drogi.

 

- Myślałem, że to jakaś maszyna przeznaczona do robót – powiedział Oleg. Było tam wiele maszyn, ponieważ droga była w budowie. Jednakże, gdy podjechałem bliżej, zobaczyłem duży obiekt, który w przednich światłach zalśnił metalicznym poblaskiem. Gdy zbliżyliśmy się na odległość 25 – 30 m. od obiektu, nasz silnik zakrztusił się a nasza ciężarówka potoczyła się kilka stóp dalej i zatrzymała się. Światła, które podłączone były do akumulatorów ciągle się świeciły. Mój partner i ja nie mogliśmy zrozumieć, co się stało. W tamtym punkcie drogi znajdował się zakręt a drzewa po prawej stronie drogi zasłoniły nam obiekt. Rozumieliśmy, że naprzeciw siebie widzimy coś bardzo niezwykłego i przestraszeni byliśmy tym, że stać się może coś nie do uniknięcia. Poprosiłem więc Nikołaja, aby pozostał w ciężarówce i przypatrywał się, podczas gdy ja podejdę bliżej obiektu. Wyszedłem z kabiny i zdecydowałem się podejść do obiektu, aby się mu przyjrzeć z bliska. Po tym jak przeszedłem obok maski samochodu, zacząłem odczuwać z każdym krokiem jaki wykonywałem, wzrastający opór powietrza. Moje ciało zdawało się topnieć, było trudno się poruszać i wiedziałem, że jeśli podejdę jeszcze bliżej obiektu, mogę nie być w stanie poruszyć się wcale.

Oleg zaczął kierować się ku ciężarówce i spróbował podejść do obiektu z innej strony. Poruszał się ostrożnie, zatrzymując się po każdym kroku. Czuł jednak ten sam stale wzrastający opór powietrza. Udało mu się podejść na odległość 9 – 11 m. od obiektu.  Zatrzymał się on na poboczu i zaczął przyglądać się mu bardzo uważnie. Bardzo szybko również doszedł do wniosku, że obiekt nie był ziemskiego pochodzenia.

W rzeczy samej było to coś niezwykłego. Naprzeciw Olega znajdował się ogromny obiekt w kształcie dysku o średnicy 36 – 42 m. o czubku w kształcie kopuły, na powierzchni której nie było widać żadnych innych szczegółów. Na krawędzi dysku widać było ciemne otwory, które na początku Oleg wziął za bulaje. Z dołu obiektu wystawały dwie podpory, na których jak się zdawało statek się wspierał. Bardziej oddalona krawędź dysku była lekko uniesiona i spoczywała na kilku brzozach, z których dwie były złamane. Obiekt wyglądał na ciemny i opuszczony i nie było na nim śladu okien, drzwi czy włazów.

PROŚBA

Co robi tu ten obiekt, nocą pośrodku lasu? Jaki jest jego cel? Może coś poszło źle i potrzebuje on wsparcia? Wszystkie te pytania przelatywały przez głowę Olega zaś w pewnym momencie naprzeciw niego, na odległość wyciągniętej ręki i w powietrzu, pojawiła się migocząca kropkowana linia. Linia owa utworzyła przezroczysty kwadratowy ekran o wymiarach 150 x 150 mm o zaokrąglonych rogach.

Na ekranie pojawiło się kilka słów wypisanych czerwonymi literami. Oleg nie pamięta ich dokładnie, ale sens zdania wyrażał prośbę o „rozpalenie ognia”.

Oleg kontynuuje:

- Uświadomiłem sobie, że ekran jest wyświetlany na tle obiektu. Automatycznie obróciłem się, aby spojrzeć na Nikołaja, który nadal siedział w szoferce. Jeszcze raz spojrzałem na ekran, ale tym razem wydawało się, że znajduje się on naprzeciw ciężarówki. Starałem się patrzeć ze strony na stronę, ale bez względu na to gdzie zwracałem oczy, ekran zawsze pozostawał przed nimi. Odległość od ekranu pozostawała stała i wyciągnąłem rękę, starając się dotknąć go. Mój przyjaciel Nikolaj, który przyglądał się temu wszystkiemu z szoferki, pytał mnie potem czemu poruszałem rękoma. Ekran/ pozostawał przede mną przez cały czas trwania kontaktu. Jednakże inskrypcje, które się na nim pojawiały, widniały tylko tyle, ile czasu potrzebowałem aby każdą zrozumieć i tylko wtedy jeden napis zastępowany był drugim.

Dopiero gdy Oleg zrozumiał to, czego od niego zażądano, ostrożnie zaczął oddalać się od obiektu, stale spoglądając w tył w kierunku samochodu i ciągle odczuwając ten sam opór. Powrócił on do ciężarówki próbując otworzyć prawe drzwi szoferki, aby znaleźć zapałki. Mimo łączonych sił obu mężczyzn, nie byli oni w stanie otworzyć drzwi przez dość długo. Potem drzwi dało się już otworzyć zupełnie łatwo. Oleg zabrał z kabiny paczkę zapałek wraz z butelką spirytusu, który używany był jako płyn przeciw zamarzaniu szyb a także w układzie hamulcowym.

Prosząc ponownie Nikołaja, aby pozostał w samochodzie, Oleg wrócił do tego samego miejsca na poboczu drogi, gdzie stał przedtem. Jednakże teraz był w stanie się swobodnie poruszać i nie doświadczył oporu, na jaki się wcześniej natknął. Zebrał trochę suchych liści i ułożył je w stertę, polał alkoholem i zapalił. Gdy uniósł głowę ujrzał, że na powierzchni obiektu ukazało się wejście, które rozciągnęło się do środka, tworząc rodzaj korytarza. Na odległym końcu tego korytarza dostrzegł on mrugające niebieskawe światło.

- Na początku miałem wrażenie, że wewnątrz korytarza porusza się cień, ale potem uświadomiłem sobie, że coś porusza się w nim w kierunku wyjścia. Gdy ostatecznie uświadomiłem sobie, co wtedy się działo, zacząłem się cofać i wpadłem do rowu, jaki ciągnął się wzdłuż drogi. Wstałem na równe nogi i kontynuowałem obserwację tego, co się działo. Coś zbliżało się do otworu i dostrzegłem, że była to ciemna „masa”, która przypominała mi torbę lub worek. Gdy „masa” poruszała się, kołysała się i wyginała z boku na bok, zaś jej obrzeża wyglądały na niewyraźne. W tym momencie z obiektu wysunęło się ramię, zgięło się i opuściło na ziemię. „Masa” ześlizgnęła się po wysięgniku i zwiększając swój rozmiar, zbliżyła się do ognia z płonących liści. Sparaliżował mnie strach! „Masa” stała przy ogniu przez moment, potem zaś zaczęła kierować się z powrotem ku obiektowi, biorąc z sobą pudełko zapałek. Wracająca tą samą drogą „masa” zniknęła w korytarzu razem z zapałkami! Dopiero wtedy ostatecznie wydostałem się z rowu. Wróciłem na drogę i rzuciłem kolejne spojrzenie na mój samochód. Jego światła oślepiły mnie, ale mimo wszystko widziałem przerażoną twarz Nikołaja, który wyciągnął się w przód i oparł o przednią szybę.

ZAPROSZENIE

Przez długi czas Oleg stał na drodze, nie będąc w stanie dojść do zmysłów. Zdając sobie sprawę, że jest świadkiem zdarzenia, którego być może już nie doświadczyć nigdy, zdecydował się czekać i obserwować co będzie się dziać dalej. Nagle naszła go nagła chęć, aby przyjrzeć się obiektowi bliżej i niespodziewanie na ekranie, który znajdował się przed nim, pojawiło się zaproszenie na pokład. Po krótkiej pauzie Oleg zdecydował się zbliżyć do obiektu.

Pierwszą rzeczą, która zwróciła jego uwagę było kilka okrągłych otworów mierzących ok. 300 mm średnicy, które z początku wziął za okienka. W ich środku, na głębokości 300 – 350 mm, widoczna była „siatka” przecinających się linii w jasnym szarym kolorze. Główne osie otworów były przesunięte o ok. 30 stopni w stosunku do pionu.

Oleg przyjrzał się również jednemu ze wsporników, na których obiekt spoczywał. Składał się on z dwóch części, które połączone były przegubowym złączem. Obie belki miały trójkątny przekrój o dolnej części o mniejszym przekroju, tak że mogła ona zmieścić się wewnątrz górnej części. U dołu obiektu widać było wnęki, w których chowały się podpory. Jednakże z powodu słabego oświetlenia w miejscu, gdzie znajdował się wspornik, Oleg nie był w stanie szczegółowo się przyjrzeć jego budowie.

Oddalona część obiektu spoczywała na drzewach i była pochylona w kierunku Olega, tak że dolna część otworu znajdowała się tuż powyżej poziomu jego głowy. Aby ustalić materiał z jakiego wykonany był obiekt, Oleg chciał go dotknąć ręką. Z części obiektu, która była mu najbliższa, wysunęło się ramię. Wyglądało na okrągłą gładką rurę o średnicy ok. 50 mm. Rura ta była zimna i metaliczna. Potem zdarzenia potoczyły się następująco:

- Miałem ochotę zajrzeć do środka, ale ponieważ drzwi były nad moją głową, zdecydowałem się pochwycić rurę i wskoczyć. W chwili, gdy chwyciłem rurę znalazłem się tuż we wejściu. Nie było tam nic w rodzaju schodów czy windy. Nie czułem wpływu niczego, co pochodziło z otoczenia, bowiem wszystko zdawało się przebiegać naturalnie, jakby samo z siebie. Myślałem o możliwym niebezpieczeństwie i zdecydowałem się na ostrożność największą z możliwych. W tamtym momencie na ekranie otrzymałem wiadomość, że nie mam się czego bać i mogę wejść. Po wejściu w korytarz spojrzałem na ściany i dostrzegłem brak drzwi. Korytarz był znacznie szerszy niż wejście, podłoga była płaska zaś ściany i sufit tworzyły owal. Szedłem wzdłuż korytarza w kierunku lśniącego światła czując, że idę po płaskiej metalowej podłodze. W jakiś sposób miałem wrażenie, że otaczające ściany nie miały dekoracyjnej powłoki, ale spełniały funkcje konstrukcyjne i coś było do nich przyczepione od tyłu. Istniał pewien rodzaj wzmacniającego urządzenia połączonego z nimi. Nie chciałem dotykać ścian, więc nie jestem w stanie dokładnie powiedzieć, czym było to, co służyło do ich wzmocnienia.

ŚWIATŁA

Oleg musiał przejść korytarzem jakieś 6 – 7.5 m. Na końcu korytarza dostrzegł, że wszedł do dużego pomieszczenia o średnicy około 18 m. W jego odległym krańcu znajdowało się 5 wejść przypominających swym wyglądem to, przez które przeszedł. Sufit tworzył kopułę i emanował niebieskawym rozproszonym światłem. Między pozostałymi wejściami i wzdłuż ścian znajdowały się panele z błyskającymi światłami. Każdy panel jak się zdawało, składał się z 5 lub 6 pionowych elementów. Po lewej stronie od drzwi, którymi wszedł Oleg, dwie ściany pozbawione były paneli. W miejscu paneli znajdowały się poziome ciemne wnęki. Również po lewej dostrzegł on dwa ciemne i niewyraźne punkty, które wyglądały jak worki i które na początku pozostawały nieruchome, ale potem zaczęły się ku niemu poruszać. Torby wyglądały tak samo jak „masa”, którą widział koło ognia.

Oleg zatrzymał się i stanął nieruchomo przy wejściu do hali.

Podobne bezkształtne istoty spotkano także w przypadku z argentyńskiego stanu Necochea z 31 sierpnia 1978 roku.

- Gdy rozejrzałem się po hali, doszły mnie pewne pytania, na które odpowiedzi natychmiastowo pojawiły się na ekranie. Jednak potem zauważyłem, że odpowiedzi pojawiają się w mojej głowie, nim mogę przeczytać je na ekranie. Kilku odpowiedziom towarzyszyły pokazy działania tych urządzeń, które mnie interesowały. W ten sposób zademonstrowana została mi odpowiedź na pytanie o znaczenie ciemnych poziomych wnęk w ścianach po lewej. Wnęki były trójwymiarowymi informacyjnymi ekranami, na których ukazano mi wnętrze innego siostrzanego statku z takimi samymi poruszającymi się „masami” (w czasie demonstracji, dwie „masy” w naszym statku były nieruchome). Potem pokazali mi statek w kosmosie, wśród gwiazd, zaś na końcu pokazali mi prezentera sowieckiego programu telewizyjnego „Wremja”. Po mojej prawej stronie znajdował się owalny panel kontrolny lub biurko ustawione ok. 1.5 m. od ściany, na których znajdowało się wiele guzików i świateł. Wszystkie z tych podświetlonych guzików miały płaski kwadratowy kształt. Niektóre z nich wznosiły się ponad poziom panelu kontrolnego, inne zaś były na jego poziomie. Na górnej powierzchni lamp znajdowały się symbole w formie figur geometrycznych, na przykład kół, trójkątów, czworoboków, linii etc. oraz ich kombinacji. Czarne przełączniki na panelu przypominały wyglądem przełączniki dwustabilne. Na panelu kontrolnym zupełnie nie było żadnych wskaźników czy skal.

W dodatku Oleg opisał długą i prostą kanapę, która stała obok panelu kontrolnego oraz okrągłą szczelinę w podłodze, która otaczała centralną część holu. Szczelina dała mu powód do mniemań, że środkowa część podłogi była w stanie obracać się, co pozwalało tablicy kontrolnej ustawić się przodem do każdego z pionowych paneli umieszczonych na ścianach. Na nich Oleg zauważył ten sam typ świateł, co na panelu kontrolnym. Wiele z tych świateł błyskało. Całe wnętrze hali miało kolor biały, w tym podłoga i jedynie od sufitu dobiegało miękkie niebieskawe światło. Patrząc w górę, Oleg starał się zlokalizować źródło światła, pytając w tym samym czasie o jego naturę. Na ekranie nie pojawiła się odpowiedź na jego pytanie. Potem w odpowiedzi na jego pytania: „Kim jesteście?” i „Skąd jesteście?”, kopuła pomieszczenia zaczęła powoli przygasać, zaś na suficie, jak w planetarium, ukazała się mapa gwiazd.

Gdy Oleg starał się znaleźć znany mu system gwiezdny, jedna spośród gwiazd zaczęła nagle pulsować i powoli zniżać się. Ciemne, niemalże czarne niebo pomieszane z pulsującą gwiazdą, które zawieszone było nad głową Olega a także błyskające światła tablicy sterowniczej i pionowych paneli, emitowało wystarczająco dużo światła, by pozwolić mu dostrzec wszystkie elementu we wnętrzu statku. W ciągu minuty pulsująca gwiazda wzniosła się powoli a kopuła ponownie zaświeciła rozproszonym niebieskim światłem. Oleg nie był w stanie dokładnie zbadać i zapamiętać mapę gwiazd, którą mu pokazano. Zapytał, gdzie znajduje się owa pulsująca gwiazda. Odpowiedzieli: „Jest w waszej galaktyce”.

- Zadawałem pytanie za pytaniem. Odpowiedzi, które otrzymywałem słyszałem w głowie, nim ujrzałem je na ekranie. Zapytałem: „Na jakiego rodzaju statku jestem teraz? Jakiego rodzaju napędu używacie, aby nim latać?” W odpowiedzi przekazano mi, że statek ten to obiekt zwiadowczy a do latania używa pól elektromagnetycznych. Powiedziano mi także, że badają oni naszą planetę, której w przyszłości potrzebować będą jako odskoczni. W odpowiedzi na pytanie: „Czy macie jakiś związek z małpoludami?”, odpowiedzieli: „Tak” i dodali, że nieprzerwanie je obserwują. Wraz z zadawaniem dalszych pytań, zauważyłem nagle, że trzecia „masa” pojawiła się w hali zaś za nią czwarta. Obserwowałem konwersację, jaka miała miejsce miedzy nimi i doszedłem do wniosku, że przyszedł czas, na to, abym wyszedł. Moja następna myśl dotyczyła tego, aby im zostawić coś na pamiątkę. Zdjąłem zegarek i chciałem położyć go na podłodze, ale w tej chwili powiedziano mi, że posiadają oni o Ziemi kompletną wiedzę i nie potrzebują niczego. Po raz pierwszy w czasie tej wizyty zapytali mnie: „Czemu używasz zegarka wyprodukowanego w innym kraju?” Potem ja zapytałem: „Czy jest szansa, że znowu was zobaczę?” Odpowiedzieli: „Jeśli będziesz w niebezpieczeństwie, znajdziemy cię w ciągu 15 sekund”. Robiąc w hali kilka kroków w tył, obróciłem się i przeszedłem korytarzem ku drzwiom. Gdy podszedłem do otworu w statku, chwyciłem się prawą ręką rury i natychmiast znalazłem się na ziemi. Nie oglądając się w tył, wszedłem w rów i przekroczyłem go, wchodząc na drogę w to samo miejsce, gdzie stałem przed kilkoma minutami. Gdy się obróciłem zauważyłem, że rura i otwór zniknęły. Po kilku sekundach dostrzegłem, że zewnętrzna krawędź zaczęła poruszać się ruchem zgodnym z ruchem wskazówek zegara. Potem i kopuła zaczęła poruszać się zgodnie z ruchem wskazówek zegara i jasność otoczyła statek. Wraz ze wzrostem prędkości obrotów, jasność ogarniała statek i stał się on kulą światła.

Oleg zauważył, że obracanie się wszystkich części statku i świecenie odbywały się w absolutnej ciszy. W tym momencie ujrzał on na drodze dwa samochody z włączonymi przednimi światłami. Odwróciło to na kilka sekund jego uwagę od obiektu. Odgłos łamiących się drzew sprawił, że odwrócił się on i znów spojrzał na statek. Kula światła delikatnie zmieniła pozycję i powoli zaczęła wznosić się. Przyspieszając nagle, statek zniknął mu z oczu, wystrzeliwując w kierunku północnego-wschodu. Nikołaj, jego kompan, wysiadł z samochodu i razem z pasażerami pozostałych aut podszedł do Olega. Zadali mu mnóstwo pytań. Oleg był zdumiony doświadczeniem, ale jednocześnie zbyt poruszony, aby mówić lub w pełni uświadomić sobie to wszystko, co zaszło. Jego ręce i nogi trzęsły się. Gdy wsiadł do ciężarówki, nie był w stanie dodać gazu ani zmienić biegu. Musiał zmienić go partner.

Oleg oparł się na siedzeniu i spojrzał na swój zegarek, który ciągle miał w dłoni. Od momentu, gdy ich samochód zatrzymał się, minęło 20 minut. Do Moskwy, celu ich podróży, pozostało jeszcze półtorej dnia drogi.

___________________

Tłumaczenie: INFRA
Źródło: Walery Uwarow – NEXUS Vol.12 #4 [VI – VI 2005]

 

Kontakt:

Byłeś świadkiem niezwykłego zdarzenia? Napisz o tym do nas: E-mail: infra@epoczta.pl, Tel./sms: 661 260 585,  GG: 3607730. Zobacz także nasze konto na serwisie Facebook.

Z ostatniej chwili:

Radio Paranormalium nadaje!
Posłuchajcie państwo jedynej w kraju stacji poświęconej w 100% zjawiskom paranormalnym. Premierowe audycje co niedzielę od 18:00.

Cień Kształtu poleca:

Najbardziej zagadkowa czaszka
Znaleziona w Meksyku czaszka wprawia w zdumienie zachodnich naukowców. Skąd wynikają jej niezwykłe cechy? Czy w ogóle należała do człowieka? Na te pytania odpowiada w swej książce Lloyd Pye.
Więcej na Cienksztaltu.pl

Studio astropsychologii poleca:

Aktywuj pełną moc mózgu
Ludzki mózg to jedna z najbardziej skomplikowanych naturalnych struktur. Jak codziennymi czynnościami sprawić, aby służył nam swoim pełnym potencjałem? 
Więcej na talizman.pl oraz Studioastro.pl

Studio astropsychologii poleca:

Przeżyłem śmierć
Oto historia człowieka, który dwukrotnie przekraczał granicę śmierci, za każdym razem przynosząc z zaświatów niezwykłe zdolności i przesłania, które wykorzystywał w praktyce. Wstęp do „Przeżyłem śmierć" napisał słynny Raymond Moody.
Więcej na talizman.pl oraz Studioastro.pl

KOS poleca:

Tradycyjna numerologia chińska
Pięknie wydana a jednoscześnie przystępna dla czytelnika publikacja wyd. KOS odsłania techniki chińskiej numerologii i kryjących się za nią zasad filozoficznych, poprzez które starano się porządkować przez wieki wizję świata.
Więcej na stronie Wydawnictwa KOS

Illuminatio poleca:

Issa
Do dziś ani historycy ani teologowie nie wiedzą, co działo się z Jezusem w okresie tzw. „zaginionych lat". „Issa" to opowieść o okresie między 13 a 29 rokiem życia Chrystusa, który nie został opisany w Nowym Testamencie...
Więcej na CzaryMary.pl lub Illuminatio

Nieznany świat poleca:

Polskie życie po życiu
Ukazało się piąte wydanie słynnej książki redaktora Nieznanego Świata, Marka Rymuszki, opisującej relacje ludzi, którzy zostali odratowani ze stanu śmierci klinicznej.  „Polskie życie po życiu" opowiada o tym, co i kogo spotkali oni po drugiej stronie...
Więcej na stronie księgarnii Nieznanego Świata