Serwis INFRA - UFO Duchy Zjawiska paranormalne 2012
Home Zjawisko UFO Historia spotkań z UFO Przypadek Alfreda Burtoo (1983)

Przypadek Alfreda Burtoo (1983)

Niewiele osób pamięta przypadek Alfreda Burtoo, który co nieco przypomina spotkanie Jana Wolskiego. 25 lat temu ów 78-letni Anglik spotkał się z tajemniczymi postaciami w czasie wyprawy wędkarskiej i wkrótce znalazł się na pokładzie tajemniczego pojazdu. Gdy tam się znalazł, głos nakazał stanąć mu w bursztynowym świetle, po czym Burtoo poinformowany został, że… nie nadaje się dla ich celów.
 

Timothy Good

Niezwykła historia rzekomego bliskiego spotkania Alfreda Burtoo, do którego doszło w pobliżu Basingstoke Canal w Aldershot (Hampshire) w czasie porannych godzin 12 sierpnia 1983 roku rozpoczyna się niczym każda wędkarska opowieść, tyle że w tym przypadku niezwykłym szczegółem, jaki się pojawia jest latający spodek wypełniony „zielonymi ludźmi”. Jeśli świadek nie kłamał – czego jestem pewien – mamy tu do czynienia z niezwykle ważną i szczegółową relacją, która może ukazać wiele prawd odnośnie zjawiska UFO, w tym tłumaczyć to, dlaczego władze są na tyle nim zaniepokojone, aby oficjalnie je ignorować. Wygląd obiektu, do którego wszedł Burtoo

Z racji znajdujących się tam wojskowych placówek, Aldershot znane jest jako „Dom Armii Brytyjskiej”. Sam Alfred Burtoo również miał żołnierską przeszłość, służąc w 1924 w Regimencie Królewskim i w Hampshire Regiment w czasie II Wojny Światowej. Dobrze znany jako historyk, pracował też jako rolnik i ogrodnik, zaś podczas pobytu w kanadyjskiej głuszy polował na wilki i niedźwiedzie. Burtoo powiedział mi, że nie boi się niczego. Tak samo było w przypadku jego bliskiego spotkania, które przeraziłoby większość ludzi.

- Dlaczego miałem się bać? Mam 78 lat i już niewiele do stracenia – powiedział.

Przed swym spotkaniem Burtoo nie miał dostępu do materiałów poświęconych zjawisku UFO, jak książki czy magazyny, które nie interesowały go i co potwierdzili inni świadkowie.

Alfred Burtoo był zapalonym i doświadczonym wędkarzem. Kiedy prognozy na 11-12 sierpień zapowiedziały ciepłą i pogodną noc, wyruszył on ze swego domu w North Town około godziny 0:15 w towarzystwie swego psa, Tiny’ego. Wjeżdżając na Government Road spotkał się z policjantem z ministerstwa obrony i po krótkiej z nim rozmowie kontynuował podróż w miejsce, gdzie miał wędkować, leżące ok. 105 m. na północ od Gasworks Bridge przy Government Road. Kiedy przywiązał psa i rozpakowywał się, usłyszał bicie zegara na Buller Barracks oznajmiającego godzinę 1 w nocy. Wkrótce zarzucił wędkę, usiadł i wpatrywał się w taflę wody wyczekując pojawienia się ryb.

SPOTKANIE

- Po około 15 minutach – powiedział – zachciało mi się herbaty, więc wlałem trochę z termosu. Wstałem, aby rozprostować nogi i już zbliżyłem filiżankę do ust, kiedy ujrzałem jasne światło zbliżające się ku mnie od południa. Zatrzęsło się ono nad linią kolejową, potem zaś pojawiło się znowu i osiadło. Choć jasne światło zniknęło, wciąż widziałem jak jasność przebłyskuje przez gałęzie drzew. Wiedziałem, że to nie samolot, bowiem znajdowało się za nisko – około 100 m. nad ziemią.

Butroo w międzyczasie schował filiżankę z powrotem do pojemnika i zapalił papierosa.

- Zapaliłem papierosa a pies zaczął wyć. Zobaczyłem wtedy dwie „formy” podążające ku mnie i kiedy znalazły się one w odległości ok. 1.5 m. ode mnie, zatrzymały się i zaczęły się mnie przyglądać. Ja robiłem to samo. Trwało to dobre 10 lub 15 sekund.

Tiny zamilkł w tym czasie na wyraźne polecenie swego pana.

- Mierzyli około 1.2 m. wzrosty i ubrani byli w jasnozielone kombinezony od stóp po głowy. Mieli też hełmy w tym samym kolorze z wizjerem, który był przyciemniony – przyznał Burtoo. Potem jeden z nich skinął na mnie ręką i odwrócił się, wciąż dając mi znak. Zrozumiałem, że chce, abym za nim poszedł, co zrobiłem.

Burtoo podążył za istotą, zaś za nim szła druga z nich. Po pewnym czasie minęli barierki przy kanale i stanęli obok niezwykłego pojazdu o średnicy ok. 14 m., który stał przy brzegu. 

POJAZD

- Pomyślałem: „Boże, co to?” – przyznał Burtoo. Nie myślałem wówczas o UFO. Kiedy znaleźliśmy się tam, „forma” idąca przede mną weszła po schodkach, ja zaś za nią. Schodki nie znajdowały się na ścieżce, więc musieliśmy zejść na trawę.

W kadłubie obiektu, który spoczywał na dwóch przypominających narty płozach widoczne były okienka.

- Będąc w środku zauważyłem, że kąty w pojeździe nie są ostre, ale zaokrąglone. Weszliśmy do ośmiokątnego pomieszczenia. Forma z przodu przeszła przez pomieszczenie, po czym usłyszałem dźwięk otwierających się i zamykających składanych drzwi. Stałem w pomieszczeniu na prawo od drzwi. Istota, która szła za mną też znajdowała się w środku – między mną a drzwiami. Nie wiedziałem wówczas, czy miała ona mnie zatrzymać czy też nie. Stałem tam przez dobre 10 minut, przyglądając się wszystkiemu wokoło. Ściany, podłoga i sufit były całe czarne i przypominały mi metal, podczas gdy zewnętrzna strona wyglądała jak wypolerowane aluminium. Nie zauważyłem nitów, ani złączeń. Najbardziej zainteresował mnie szyb, jaki wznosił się z podłogi ku górze. Miał około 1.4 m. obwodu, zaś po jego prawej stronie znajdowała się rączka w kształcie litery „Z”. Po każdej jego stronie stały dwie formy podobne do tych, z którymi przyszedłem.

Burtoo

Burtoo na fotografii T. Gooda

Wkrótce potem Burtoo usłyszał coś dziwnego:

- Niespodziewanie pojawił się głos, który powiedział mi: „Chodź i stań pod bursztynowym światłem”. Nie widziałem takowego, aż do czasu, aż zwróciłem się na prawo, gdzie znajdowała się droga, aż pod sam sufit. Stałem tam przez jakieś 15 minut, po czym głos zapytał: „Ile masz lat?”. „Zbliżają się moje 78 urodziny” - odparłem. Po chwili głos odpowiedział: „Możesz odejść. Jesteś za stary i zbyt złym stanie jak dla nas.” Wyszedłem z obiektu i kiedy schodziłem po schodkach trzymając się poręczy, zauważyłem w niej złączenia, skąd wywnioskowałem, że była teleskopowa. Szedłem ścieżką i w połowie drogi między obiektem a mostem na kanale, spojrzałem w tył i zauważyłem, że obiekt ten przypominał bardzo przerośnięty deflektor kominowy, który obraca się odwrotnie do ruchu wskazówek zegara.

Poszedłem potem w miejsce – mówi dalej Burtoo – gdzie zostawiłem psa i przybory, zaś pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem było dopicie kubka z zimną herbatą. Usłyszałem potem dźwięk przypominający rozruch generatora prądotwórczego, zaś obiekt wzniósł się w górę i pojawiło się jasne światło. Było tak jasne, że mogłem widzieć mój spławik w odległości niemal 2 metrów od przeciwnego brzegu kanału i cienkie żelazne pręty mostu. Obiekt wzniósł się w górę z wielka prędkością nad wojskowy cmentarz i chwilę później widziałem światło nad Hog’s Back, które potem zniknęło. Było koło 2 nad ranem.

Burtoo postanowił zaczekać, aż zacznie świtać. Około 3:30 zdecydował się ponownie zacząć wędkować. Co niezwykłe, zdawało się, że nie czuł się on zobowiązany mówić o tym wydarzeniu komukolwiek. Łowił ryby do 10 przed południem, kiedy to zbliżyło się do niego dwóch konnych policjantów.

- Biorą? – zapytał jeden. 

Burtoo odpowiedział, że tak i zdał im relację o dziwnym obiekcie.

- Tak, ośmielam się stwierdzić, że widział pan UFO. Chyba sprawdzali nasze instalacje wojskowe – powiedział jeden z policjantów.

Wkrótce potem pojawił się człowiek z obsługi kanału, który powiedział policjantom, ze koniom nie wolno jest przebywać w tym miejscu, w taki też sposób urwała się rozmowa Burtoo na temat UFO. Ten kontynuował wędkowanie do 12:30, zaś do domu wrócił koło 13:00. Powiedział swej żonie i jej przyjaciółce, że widział UFO, jednak wstrzymał się przed mówieniem o wizycie na jego pokładzie.

- Wiedziałem, że żona powie: „Stary, koniec z wędkowaniem” – powiedział Burtoo. 

BRAK ŚWIADKÓW

Burtoo wrócił na miejsce po dwóch dniach z myślą, że ktoś z pobliskich pracowników zakładów Royal  Electrical and  Mechanical  Engineers musiał coś widzieć, albo przynajmniej słyszeć, jednak nie udało się do nikogo dotrzeć. Badacz Omar Fowler nie był w stanie odnaleźć także dwójki policjantów. Z kolei mieszkańców znajdującego się w pobliżu bungalowu nie było w domu.

Przez cały czas trwania incydentu z UFO, Burtoo miał nadzieje, że po pobliskim moście kolejowym (odległym o ok. 90 m. na południe od miejsca lądowania) przejedzie pociąg, jednak tak się nie stało, przynajmniej wtedy, kiedy znajdował się poza pojazdem. Jeśli jednak doszłoby do przejazdu pociągu, prawdopodobnie nikt z pasażerów nie byłby w stanie dostrzec cokolwiek, chyba że obiekt byłby wyjątkowo jasny (co miało miejsce w czasie lądowania i odlotu). Na drodze nie pojawiły się też wówczas żadne samochody, ani też nie nadszedł żaden potencjalny świadek.

SŁAWA 

Historia Alfreda Burtoo dostała się do lokalnej prasy w około dwa miesiące po incydencie, kiedy to mężczyzna skierował list do „Aldershot News” z pytaniem, czy nikt nie widział dziwnych świateł w czasie incydentu. Gazeta powiadomiła o sprawie Omara Fowlera – dyrektora i badacza SIGAP (Surrey  Investigation Group  on Aerial   Phenomena), który rozmawiał z Burtoo w październiku. Ja rozmawiałem z nim w miesiąc później, w obecności miejscowej reporterki, Debbie Collins. „The Aldershot News” opublikowało nasze wnioski i przyciągnęło uwagę najpoczytniejszego amerykańskiego tabloidu „National Enquirer”, który napisał o przypadku w 1984.

SZCZEGÓŁOWY WYGLĄD OBIEKTU

Burtoo powiedział, że kształt pomieszczenia wewnątrz obiektu był ośmiokątny, zaś sufit znajdował się bardzo nisko. Podłoga zdawała się być pokryta pewnego rodzaju miękkim materiałem, ponieważ Burtoo nie słyszał swych kroków idąc po niej. Wewnętrzne światła zdawały się nie pochodzić z poszczególnych źródeł, za wyjątkiem bursztynowego światła, pod którym rozkazano mu stanąć. Światło było raczej blade. Burtoo nie widział żadnych szczegółów, jak siedzenia czy kontrolki za wyjątkiem centralnej kolumny z uchwytem w kształcie litery „Z”.

Mężczyzna powiedział także, że temperatura wewnątrz obiektu była nieco wyższa niż w środku. Poczuł on również lekki zapach, który porównał do „rozkładającego się mięsa”.

O ISTOTACH

Istoty przypominały ludzi i poruszały się w podobny sposób, choć ich krok zdawał się być sztywny. Mężczyzna nie dostrzegł żadnych szczegółów ich twarzy, ponieważ zasłaniały je wizjery kombinezonów. Jasnozielone kostiumy pokrywały ich ręce i stopy. Burtoo nie zauważył rękawic na dłoniach istot, podobnie jak i pasów, suwaków, guzików i podobnych szczegółów.

Wszystkie istoty były tego samego wzrostu i wydawały się być niezwykle chude. Porozumiewały się one „śpiewną” mową, podobną do „mieszanki chińskiego i rosyjskiego”. Burtoo był przekonany, że pochodzą oni z Ziemi.

- Sam nie uważam, aby pochodzili oni z kosmosu. Jeśli, jak mówią nam naukowcy, tylko nasza planeta posiada wodę, w jaki sposób mogliby oni przetrwać – dodał.

Artystyczna wizja spotkania Alfa Burtoo

Zapytałem pana Burtoo, dlaczego nie zadawał im żadnych pytań, co w przypadku podobnej sytuacji byłoby jedną z pierwszych czynności. Odpowiedział, że po prostu uznał zadawanie pytań za niewłaściwe i nie chciał powodować reakcji ze strony istot. „Wyeliminowanie” go przez istoty (co uznał za lekkie rozczarowanie) miało miejsce prawdopodobnie w związku z jego problemami zdrowotnymi. Uznał, że urządzenie „skanujące” (czymkolwiek było), wykryć mogło ślady plastikowych elementów, które wszczepiono mu w czasie operacji.

Burtoo nie doznał żadnych ubocznych efektów bliskiego spotkania, takich jak: tymczasowego paraliżu, nudności, biegunki, schorzeń skóry, podrażnień oczu itp. Nie miał także odczucia „dziury czasowej” czy amnezji. Mimo to przyznał, że po incydencie czuł się „inaczej”. Jadł mniej i stracił na wadze. Mniej chętnie wychodził też z domu. Miał również problemy z zasypianiem z powodu ciągłej obecności wydarzeń w swoim umyśle. Jednak kilka szczegółów jego przypadku przekonało mnie o tym, że to jedna z najbardziej wiarygodnych spraw, jakimi się zajmowałem.

- Przed moim spotkaniem z UFO, zawsze traktowałem ten temat z pewnym dystansem, ale dziś wiem, że to fakt – powiedział. W tym czasie nie czułem strachu, tylko ciekawość. Oni nie byli wrogo nastawieni wobec mnie, ani ja wobec nich. Żałuję tylko, że nie było tam jeszcze kogoś, kto mógłby to ze mną oglądać i doświadczyć tego samego, w co nie wierzyłem, aż do czasu, kiedy mi się to przydarzyło. Mam też na tyle szczęścia, aby dziś mówić o tym, bowiem uważam, że chcieli oni kogoś uprowadzić i mogłem to być ja. W ten sam sposób mogę powiedzieć, że było to najciekawsze doświadczenie w moim życiu.                                                                            

Alfred Burtoo zmarł 31 sierpnia 1986 roku w wieku 80 lat. Myśląc o możliwości, że na łożu śmierci mógł wyznać prawdę o całej sprawie, napisałem do jego żony, Marjorie.

- Nie była to mistyfikacja – odparła. To, o czym mówił Alf było w zupełności prawdą. Moja przyjaciółka, która słyszała jego relację po powrocie do domu może poświadczyć, że był on wstrząśnięty doświadczeniem związanym z obserwacją UFO. Był jak człowiek, który widzi cud na własne oczy, a my wiedzieliśmy, że mówi prawdę. Mój mąż nie był człowiekiem, który wierzy w fantazje albo ma halucynacje. Twardo stąpał po ziemi i możecie mi wierzyć, że Alf nie zmienił swego podejścia do całej historii związanej z tym, co przeszedł. 

___________________

Tłumaczenie:  INFRA
Źródło: Timothy Good, „Above Top Secret"

 

Kontakt:

Byłeś świadkiem niezwykłego zdarzenia? Napisz o tym do nas: E-mail: infra@epoczta.pl, Tel./sms: 661 260 585,  GG: 3607730. Zobacz także nasze konto na serwisie Facebook.

Z ostatniej chwili:

Radio Paranormalium nadaje!
Posłuchajcie państwo jedynej w kraju stacji poświęconej w 100% zjawiskom paranormalnym. Premierowe audycje co niedzielę od 18:00.

Cień Kształtu poleca:

Najbardziej zagadkowa czaszka
Znaleziona w Meksyku czaszka wprawia w zdumienie zachodnich naukowców. Skąd wynikają jej niezwykłe cechy? Czy w ogóle należała do człowieka? Na te pytania odpowiada w swej książce Lloyd Pye.
Więcej na Cienksztaltu.pl

Studio astropsychologii poleca:

Aktywuj pełną moc mózgu
Ludzki mózg to jedna z najbardziej skomplikowanych naturalnych struktur. Jak codziennymi czynnościami sprawić, aby służył nam swoim pełnym potencjałem? 
Więcej na talizman.pl oraz Studioastro.pl

Studio astropsychologii poleca:

Przeżyłem śmierć
Oto historia człowieka, który dwukrotnie przekraczał granicę śmierci, za każdym razem przynosząc z zaświatów niezwykłe zdolności i przesłania, które wykorzystywał w praktyce. Wstęp do „Przeżyłem śmierć" napisał słynny Raymond Moody.
Więcej na talizman.pl oraz Studioastro.pl

KOS poleca:

Tradycyjna numerologia chińska
Pięknie wydana a jednoscześnie przystępna dla czytelnika publikacja wyd. KOS odsłania techniki chińskiej numerologii i kryjących się za nią zasad filozoficznych, poprzez które starano się porządkować przez wieki wizję świata.
Więcej na stronie Wydawnictwa KOS

Illuminatio poleca:

Issa
Do dziś ani historycy ani teologowie nie wiedzą, co działo się z Jezusem w okresie tzw. „zaginionych lat". „Issa" to opowieść o okresie między 13 a 29 rokiem życia Chrystusa, który nie został opisany w Nowym Testamencie...
Więcej na CzaryMary.pl lub Illuminatio

Nieznany świat poleca:

Polskie życie po życiu
Ukazało się piąte wydanie słynnej książki redaktora Nieznanego Świata, Marka Rymuszki, opisującej relacje ludzi, którzy zostali odratowani ze stanu śmierci klinicznej.  „Polskie życie po życiu" opowiada o tym, co i kogo spotkali oni po drugiej stronie...
Więcej na stronie księgarnii Nieznanego Świata