Kilka lat temu niczego nie spodziewający się Jim Sparks spotkał się oko w oko z przypominającymi gady istotami. Od tego czasu stał się celem zainteresowania tajemniczych istot, które w czasie wielu szokujących spotkań przekazały mu szczegółowe informacje dotyczące naszej planety i jej losu. Według niego, historia Ziemi i jej związków z pozaziemską inteligencją wygląda co najmniej szokująco. Każdy musi ocenić ją sam...
Wyższa inteligencja czerpie korzyści i używa niższej – tak jak ludzie traktują bydło. A z przywilejem używania, łączy się odpowiedzialność dbania... Rolnik troszczy się o swe zwierzęta, karmiąc je i dbając o ich zdrowotne potrzeby. Jeśli pastwisko zostanie zanieczyszczone, rolnik powinien być pierwszym, który zadba o swoją sprawę - Jim Sparks, 1996
Linda Moulton-Howe
W 1995 spotkałam człowieka zwanego Jim Sparks, który powiedział, że doświadczył zupełnie świadomych spotkań z „niedużymi, szarymi trutniami; wyższymi od prawdziwych obcych, lub nadzorcami; oraz wysokich reptoidów o dużych człowiekoształtnych korpusach pokrytych łuskowatą, gadzią skórą.” Sparks widział siebie jako interpretatora lub tłumacza czy też co najmniej ucznia podstawówki w „szkole” obcych. Powiedział, że został zmuszony, aby nauczyć się liter i liczb odpowiadających obcym symbolom.
Jim Sparks zezwolił mi na zarejestrowanie przy pomocy magnetofonu godzin rozmów o jego przeżyciach. Ten tekst powstał właśnie z tych rozmów i wysiłków zwizualizowania i zapisania tego, co stało się rękopisem jego własnej książki.
Po ośmiu latach „bycia na tyle blisko, żeby oddychać ich woniejącą zgniłymi jajami skórą”, Sparks myślał, że posiadł pewien wgląd w plan obcych, ale przyznał, że ma „o tysiąc więcej pytań aniżeli odpowiedzi”. Jest sfrustrowany, że nie może udowodnić swych kontaktów z obcymi.
Sparks przyszedł na świat w rodzinie włoskich imigrantów dnia 15 listopada 1954. Jego prawdziwe imię na metryce urodzenia brzmi Vincent Sparacino. Dorastał na południowej Florydzie, skończył szkołę średnią i spędził kilka lat w miejscowym college’u . Do Houston w Teksasie przeprowadził się w 1979, potem zaś do Północnej Karoliny, gdzie nabył niezabudowany teren i podzielił go pod budynki mieszkalne. Jednakże zawsze czuł w sobie silną potrzebę ochrony drzew. Szczęśliwy i żonaty w roku 1988, w wieku lat 34, Sparks stanął nagle twarzą w twarz z istotami z innych światów.
Na początku Sparks myślał, że postradał zmysły. Mówi, że znajdował się w zupełnie przytomnym stanie umysłu przez większą część tych interakcji, w tym agonii, gdy był „wyciągany” nocą ze swego łóżka do statku.
- Jestem zwykle wyciągany w ten sam sposób, który nazywam „twardym” i jest to całkowicie fizyczne doświadczenie. Zabierane jest moje całe ciało. Pierwsza rzecz, jaką słyszę, to głęboki wirujący dźwięk w głowie, jak wywijanie w powietrzu batem. Ma to miejsce zwykle wtedy, gdy jestem w łóżku i śpię. Dla mnie normalnie jest to 3:30 nad ranem. Nie wiem czemu. Budzę się z normalnego snu a potem następuje uczucie wirowania w brzuchu i czuć, że podchodzi to ku klatce piersiowej. Gdy dostaje się to do okolic serca, ono zaczyna bić szybciej, za chwilę następują wyścigi myśli w mojej głowie a wirujący dźwięk zaczyna zwiększać obroty z minuty na minutę i jest niezwykle głośny. Zaczyna zwalniać, potem zwiększa wysokość i krzyczy w twojej głowie. Strach jest taki, jak gdybyś miał umierać. Twoje serce przemierza milion mil na godzinę a potem ma się uczucie tego przyspieszenia, choć ja zawsze czuję jakbym był ciągnięty w dół; nigdy nie czułem ciągnięcia ku górze. To jakbym jechał w dół kolejką, ale setki razy szybciej i łup – mdlejesz i jesteś tam - zwykle na pokładzie statku.
Sparks powiedział mi dlaczego uważa on, że przy większości okazji jest on rzeczywiście „wyciągany” fizycznie z łóżka i dosłownie przenoszony przez ściany lub sufit, jak to opisywali także i inni wzięci.
- To ich technologia. Wiem, że obcy opierają się mocno na pewnym polu. To pole wytwarza kilka rzeczy: zdolność do bycia niewidzialnymi, zdolność do operowanie w jednym wymiarze i częściowego przebywania w innym oraz możliwość przenoszenia nas, biednych ludzi, przez ciała stałe. Nie wiem, jak to dokładnie działa. Ale wiem, że to pole. Gdy to pole jest aktywne, można je poczuć, można to wyczuć ; niemalże czuje się, jakby było się magnetyczną lub statyczną elektrycznością. Bierze ścianę, jak możesz normalnie zobaczyć to i czyni ją niewidoczną. Przechodzi się przez nią prosto. Jest to więc pole, które w jakiś sposób dzieli molekuł, zmieniając fizjologię, kiedy się w nim jest.
Zapytałam Sparksa, czy był on obudzony i świadomy, gdy rzeczywiście widział, jak drzwi i ściany stają się przezroczyste.
- Nieczęsto i to mnie zadziwiło. Większość razy traciłem przytomność przed tym momentem a potem znajdowałem się na statku. Wiem, że to wszystko brzmi niezwykle dziwnie, ale robię co mogę w tak dziwacznych okolicznościach aby nie wystraszyć się na śmierć, nie być zastraszonym i wyobrazić sobie czego te dranie mogą się jeszcze dopuścić. I wiem, że ich technologia daje im różne drogi transportu a jednym z nich jest „twardy sposób” a ja jestem tam w ciele, nie poza nim!
W roku 1995 Jim Sparks doświadczył wzięcia, które – jak mówi - zmieniło go na zawsze wzbudzając w nim obsesję do ratowania lasów deszczowych - zatrzymania ich karczowania i wypalania przez ludzi. To przeżycie, zacytowane tutaj za pozwoleniem Jima zadziwia, ponieważ obecny jest też inny typ obcych. Te gadowate stworzenia spowodowały pytania o możliwym związku z odniesieniami do żmij w „Księdze Enocha" ze Zwojów znad Morza Martwego i Księgi Rodzaju z Biblii.
Spotkanie Jima Sparksa z gadowatymi humanoidami, ich ostrzeżenie i prawdopodobny plan, wyglądają tak:
- Ciągniecie zaczęło zwyczajny sposób z niskim wirującym dźwiękiem jedynie tym razem, nie przyspieszyło czy stało się głośne i było znacznie bardziej delikatne. Byłem znów sparaliżowany, ale momentalnie odzyskałem świadomość nim zakończyła się ostatnia faza transportu i mogłem zobaczyć, dokąd się udaje.
To było osiągniecie! Gdy moje oczy otworzyły się zobaczyłem, że znajdowałem się co najmniej tysiąc stóp nad ziemią i powoli opadałem. Pod spodem znajdowało się opuszczone wesołe miasteczko. Płynąłem nad wielkim i staroświeckim rollercoasterem i nie byłem przerażony! Byłem cichy i odprężony zaś wycieczka była tak delikatna, że sprawiała mi rzeczywistą przyjemność. Gdy byłem jakieś 20 –
Na kilka cali nad powierzchnia ziemi, zemdlałem. Gdy zacząłem odzyskiwać świadomość, stałem i słyszałem głośno i wyraźnie telepatyczny przekaz:

Spotkanie Sparksa z istotami przypominającymi gady
- Mogliśmy ci to dać, ale wiedzieliśmy, że nie będzie to znaczyć nic, nim sam na to nie zapracujesz. To był jedyny sposób, abyś być może mógł zrozumieć, czego byłeś częścią i co musisz wykonać - usłyszałem.
Wiem, że „tym” była wiedza. Byłem trzeźwy i w pełni świadomy. Było 12 wielkich humanoidalnych stworzeń, które stały niemalże tworząc koło, którego ja byłem częścią. Istoty zdawały się mierzyć co najmniej
Stworzenia te nie wzięły pod uwagę, że gdy te holograficzne twarze mówiły i poruszały ustami, nie było słychać dźwięków. Głos nadawany telepatycznie był niezgodny z ruchem ust! Co jeszcze – twarz była widocznym hologramem, ponieważ była lekko na bok od środka. Ale mimo wszystko to działało, ponieważ nie byłem przerażony. Gdy reptoidy nadawały telepatyczny przekaz zauważyłem, że każdy obcy zdawał się koncentrować swe myśli na istocie stojącej na lewo. Jedna rzecz jest pewna – posiadały jeden umysł.
- Jest kilka rzeczy, jakie musisz zrozumieć – powiedziano mi. Tak, to prawda, że byliśmy w kontakcie z przywódcami waszych rządów i szefami sił. Jest również prawdą to, że zawarta została ugoda, którą skrywano przed ludźmi. Prawdą jest też to, że w przeszłości niektórzy z waszych ludzi stracili życie lub zostali ciężko ranni, aby chronić ten sekret. Nasze ręce nie brały w tym udziału. Skontaktowaliśmy się z waszymi przywódcami, ponieważ wasza planeta jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Wasi liderzy powiedzieli, że przeważająca większość waszej populacji nie była gotowa jeszcze na coś takiego jak my, więc zawarliśmy czasowe porozumienie z waszymi liderami tyczące się tego, gdy wasi ludzie będą świadomi naszej obecności. Tej części porozumienia nie dotrzymano wcale. Zgodzono się także co do tego, że w międzyczasie powzięte zostaną kroki, aby poprawić sytuację środowiska naturalnego waszej planety za naszą radą i technologią. Powiedzieliśmy radą, ponieważ respektujemy fakt, że to jest wasza, a nie nasza planeta. To postanowienie wasz rząd również złamał.
Poczułem wstrętne odrzucenie od tych obcych. Byli inni. Nigdy nie odczuwałem żadnych emocji płynących od innych obcych. Jednakże odczucie to nie było wcale dobre – czułem się jak wielki przegrany. Nie mogłem zatrzymać pytania:
- Ale nie porzucacie nas, prawda? Nastała chwila ciszy a ja miałem uczucie wielkiej przegranej.
Potem usłyszałem odpowiedź:
- Teraz koncentrujemy naszą energię na przeciętnym człowieku. Wasze powietrze i wasza woda są zanieczyszczone. Wasze lasy, dżungle, drzewa i roślinność, umierają. Jest kilka luk w waszym łańcuchu pokarmowym. Macie dużo broni nuklearnej i biologicznej, która obejmuje nuklearne i biologiczne zanieczyszczenie. Wasza planeta jest przeludniona. Ostrzeżenie: Jest prawie za późno nawet jeśli ludzie zaczną działać teraz. Są lepsze sposoby dostarczania waszej energii i jedzenia bez powodowania żadnego zniszczenia planety. Ci przy władzy mają tego świadomość i mają możliwość wprowadzenia tychże metod do międzynarodowego użycia.
- Czemu nie robimy tego teraz – zapytałem. Nastała cisza a cała sprawa była tak dziwna, ponieważ mogłem dostrzec, że cała grupa myślała i mówiła swym mózgiem jednocześnie. Odczucie było dobre, ponieważ uczestniczyłem w szczerym spotkaniu.
Najlepsza część była za pierwszym razem, gdy otrzymywałem bezpośrednie odpowiedzi na pytania.
- Czemu nie wprowadzamy teraz tych nowych metod w użycie?
- Ci u władzy patrzą na to [technologia do produkcji czystej energii i dostatku pożywienia] jako zagrożenie militarne i pokojowe.
Potem rozzłościłem się jak cholera i powiedziałem:
- Więc mówicie mi, że nasi ludzie u władzy mają możliwości chronienia i polepszania planety a tego nie robią?
Myśl o technologii, która nie jest udostępniana publicznie z powodu paranoi rozwścieczyła mnie. Obcy widzieli mój gniew. Ale czy to była prawda?
- Amnestia.
- O co wam chodzi? - zapytałem
- Całkowita amnestia. Dla tych u władzy, rządów i przywódców, którzy ukrywają prawdę. Nie mogą być pociągani do odpowiedzialności za żadne przeszłe uczynki. To jedyna droga, aby ci przywódcy mogli wyjść naprzód z prawdą. Niezbędne jest, abyście wy robili to, aby działać wspólnie i przetrwać.
Przez chwile panowała cisza, jak gdyby oni chcieli, bym pomyślał o tym, co zostało właśnie powiedziane. To była prawda trudna do przetrawienia. Jeśli ktoś ma dobry powód aby nienawidzić swój rząd za ukrywanie tej informacji, to byłem to ja i tacy jak ja. Większość uprowadzonych ma się za ofiary, które wciąż cierpią szyderstwa. Gdy polityka prowadzona przez wasz rząd mówi wam: „Jesteście po prostu głupi”, to jedynie powiększa ten ból.
Ale oto czas, gdy inteligencja powinna wziąć górę nad emocjami. Więc zapytałem:
Sparks twierdzi, że zmuszono go do nauki pewnych symboli
- Jak ja mam się w tym wszystkim znaleźć? Czy mogę może coś zrobić?
- To co już robisz. W przyszłości podzielimy się z tobą znacznie większą wiedzą. Choć rozumiesz wiele, pokażemy ci znacznie więcej. Dalej pracuj z ludźmi, którzy do ciebie przychodzą. Jesteśmy świadomi istnienia małych grup, jakie tworzą się na świecie. To są ludzie, którzy przygotowani są do nauczania a my mamy ich za trzon. Najważniejszy jest stan waszej planety. Pierwszym krok w rozwiązywaniu tego poważnego problemu jest amnestia. Mamy radę. Więcej wiedzy otrzymasz w niedalekiej przyszłości.
Wtedy zaczęło padać, to znaczy lało. Istoty nawet nie poruszyły się lub starały się uniknąć deszczu. Nie musieli: nie mokliśmy. Choć staliśmy na zewnątrz i nie pod zadaszeniem, ani jedna kropla nas nie dotykała. Mniemam, że chroniło nas jakieś elektryczne pole. Słyszałem spadające krople, ale wokół nas znajdowała się wyraźnie widoczna linia między deszczem a nie – deszczem. Potem powiedzieli:
- Czas iść.
Przez mój umysł przeleciała myśl.
- Poczekajcie proszę! Mam prośbę. Chcę zobaczyć jak wyglądacie.
Odpowiedzi jaką wtedy otrzymałem nie zapomnę tak długo, jak będę żył.
- To napełni strachem twoje serce.
- Nie będę przerażony tak bardzo, jeśli nie będziecie tam stać i wpatrywać się na mnie. Może pomóc, jeśli tylko mi pomachacie. Tylko nie patrzcie się. Przysięgnijcie, że pomachacie.
Teraz nie mogę uwierzyć głupocie tej prośby. Osobiście i twarzą w twarz, znajdowałem się tam z jednymi z być może najbardziej inteligentnych stworzeń z dalekich krańców galaktyki, otrzymując odpowiedzi jakie trapiły ludzkość od zarania dziejów. I co powiedziałem? „Pomachacie mi?”
Zaczęła mieć miejsce najdziwniejsza rzecz. Wirujące białe światło z domieszką zieleni, zaczęło promieniować z ich twarzy i górnej części ciał wszystkich z nich. Intensywność światła powoli zwiększała się zaś dochodziło ono z niezauważalnego źródła. Widziałem, że byli wielcy. Ich postura była olbrzymia o wielkich barkach i silnych karkach. Gdy światło stawało się jaśniejsze a szczegóły bardziej wyraźne, przebiegł przez ze mnie strach i szok.
- Macie łuski! – powiedziałem.
Ich twarze wyglądały jak połączenie jaszczurki i węża – nic w rodzaju małych szarych stworków. Ich oczy były małe jak nasze, tyle że w kształcie rombów a źrenice miały kolor czerwony. Głowy ich były w normalnej proporcji, co do reszty ciała, ale większe od ludzkich. Czaszka wyglądała, jakby ich mózgi wystawały nad czoła, pokryte skórą. Tą cechą różnili się jedni od drugich.
- Obiecaliście pomachać – wyszeptałem ze strachem i każdy z nich podniósł powoli rękę w kierunku twarzy. Ich dłonie były grube zaś palce maczugowate i zbyt grube aby np. pracować na wyrafinowanych instrumentach. Należy jednak pamiętać, że ich technologia aktywowana jest myślami.

Sparks w czasie abdukcji
Stałem tam i patrzyłem na nich przez moment w ciszy, napawając się tym spektakularnym widokiem. Ich przekaz ciągle przebiegał przez mój umysł. Byłem pewien, że mój kraj był w kontakcie z obcymi. Większość Amerykanów wierzy, że istniała konspiracja. Ale to, co otrzymałem to wiadomość o słabym stanie planety. Potem poczułem przyspieszenie i zemdlałem.
Zrozumiałem lepiej ich naturę i plan. Nie byli ani łagodni ani źli. Są między nami w sekrecie od tysięcy lat, a może i dłużej. Ale długość czasu nie ma takiego znaczenia, jak między nami. Uważam, że hodowali oni nas dla surowców.
My ludzie byliśmy samonapędzającą się uprawą, siewem, który nie potrzebował zbytniej opieki i reprodukował się co najmniej do dziś. Dzięki Bogu, oni nas nie zabijają; używają nas. Ten system działał dla obcych dobrze przez długi czas. Ale teraz jest problem a ich dobytek jest w kłopocie.
Stracili wiele czasu na podróżowaniu i wkładaniu wysiłku w hodowanie nas. Ale my znajdujemy się na drodze ku samozniszczeniu, niemalże bez odwrotu. Broń jądrowa i biologiczna a także jej odpady zanieczyściły powietrze, ląd i wodę. Lasy, dżungle i drzewa są ścinane lub umierają. Istnieją teraz zakłócenia w łańcuchu pokarmowym, zaś reszta łańcucha pokarmowego jest zanieczyszczona. Przeludnienie, choroby i wirusy poza naszym zasięgiem, z nowymi i coraz bardziej skomplikowanymi chorobami pojawiającymi się każdego dnia. To tylko kilka z problemów, jakie stworzyliśmy sobie my, ludzie.
Większość z nas jest ślepa i niewrażliwa na tą rzeczywistość, ponieważ wciąż możemy pójść do warzywniaka i kupić jedzenie. Możemy chodzić do pracy i wracać do domu, nie widząc śmierci ani umierania. Wszystko zdaje się niemalże normalne. Ale jeśli zniszczymy się przyrodniczo, obcy wciąż mają doskonałą politykę zapobiegawczą. Zbierali nasiona roślin, zwierząt i ludzi. Poprzez ekstrakcję nasienia i jaj, obcy mogą bez końca zapoczątkowywać nas, czy inne ziemskie życie, tutaj czy gdziekolwiek indziej.
Odbiciem doświadczeń Sparksa, było to, co w swej książce „Voyagers - The Sleeping Abductees” zawarła Anna Hayes. Mówiła ona o konflikcie między przedstawicielami pozaziemskiej inteligencji w odniesieniu do życia na Ziemi i rozwoju przez nich skomplikowanych technologii manipulacyjnych i im podobnych.
„Tak samo jak pierwsi stwórcy prototypu człowieka, którzy chcą widzieć go jako strażnika Ziemi, istnieją również wielkie siły, które nie chcą powodzenia tego planu. Jeśli ludzie nie będą w stanie osiągnąć swego ewolucyjnego planu, Ziemia i wiele innych płaszczyzn rzeczywistości nie będzie dłużej otwarta do eksploatacji.”
Hayes podkreśla, że jeśli ludzie dowiedzieliby się o swym związku genetycznym z istotami spoza Ziemi oraz zrozumieli jak wiele sił z zewnątrz skorzystało z ludzkiej ignorancji i użyło wyrafinowanych technologii do wprowadzania ich w błąd dla swych własnych zysków, „rodzina ludzka” mogłaby urosnąć w siłę, nie zaś ciągle podupadać.
W rozmowie, Hayes powiedziała mi: „Zarówno pozytywne, jak i negatywne strony tworzą hybrydy i androidy i obie podkreślają potrzebę ratowania ziemskiego środowiska z różnych przyczyn. Strażnicy wspierają uzdrawianie planety, ale grupy negatywne czynią to również, oferując nowe technologie, które mogą ostatecznie stworzyć czyste i gotowe do przejęcia miejsce. Rozumiem, że negatywne siły porozumiały się z rządem.”
Jakkolwiek wygląda prawda w tych wysoce dziwnych przypadkach, w których mówi się o przerażającej wizji przyszłości ludzkości, faktem jest, że Sparks tkwi w tym samym miejscu, nie wiedząc ani nie otrzymując instrukcji, jak przeprowadzić swą misję dotyczącą ratowania środowiska i przekonywania do otwartego mówienia o UFO.
Sparks miał jednak kilka nocnych wizyt „szarych” osobników. Mówił, że budząc się w nocy widział „niewielkiego człowieczka” stojącego obok łóżka, od którego w myślowym przekazie otrzymywał obrazy płonącego Rzymu i lasu deszczowego w ogniu. Towarzyszyły mu słowa: „Musisz ugasić ogień.”
Jim nie wie, jaki związek mają te dwa obrazy, ale mówi, że czuje chęć ochrony drew.
Okładka książki Sparksa. W 2006 powiedział on o spotykanych przez siebie istotach: „W ciągu 18 lat doszedłem do tego, że w 0.5% są oni tacy jak my, zaś w 99.5% zupełnie inni i nie mamy pojęcia, co robią. To, co widzimy, to tylko to 0.5% i to od czasu do czasu."
Linda Moulton-Howe: Jak się zatem skończyło? Czy skontaktowałeś się z jakąś ekologiczną grupą zajmującą się ochroną lasów deszczowych?
Jim Sparks: Nie. Zawsze interesowałem się tym, co dzieje się na Ziemi, ale nigdy nie byłem w żadnej grupie. Dla mnie to coś nowego. Co mam zresztą powiedzieć? Że doradzają mi kosmici?
LMH: Jakich szczegółów odnośnie wody i powietrza udzieliły ci te istoty?
JS: Nie mówiły o szczegółach. Powiedziały, że zaistnieją problemy związane z powietrzem, wodą i łańcuchem pokarmowy. Powiedziano mi też (w marcu 1995), że jest jakieś 10 lat na naprawienie tego. Świat potem nie zniknie, ale pojawią się problemy z naprawą tej sytuacji. Gadoidy poinformowały mnie, że ktoś u sterów władzy posiada odpowiednią wiedzę i technologię, ale ukrywa ją ze względów bezpieczeństwa i obrony. Pewnie też i z racji chciwości. Czarne projekty nie wychodzą na światło dzienne. Istnieje wiele organizacji, które czerpią korzyści z tej wiedzy. To właśnie dlatego amnestia dla osób wiedzących o UFO, ale bojących się o tym mówić ma sens. Wielu ludzi pracujących przy tajnych projektach nie może mówić otwarcie o wielu kwestiach, w tym pozaziemskiej technologii, czy kontakcie z obcymi a nawet zabijania innych ludzi dla utrzymania tajemnicy. Wraz z amnestią ludzie ci będą mogli się ujawnić i nie będą prześladowani.
LMH: Jim, jeśli istnieje potrzeba, to dlaczego obcy nie przybędą do ciebie i sami nie dokonają radykalnych zmian?
JS: Może to nie tylko jeden Jim Sparks. W grę wchodzić mogą też miliony innych uprowadzanych. Może wszyscy z nas będą musieli zrobić coś w tym samym czasie. To bardzo skomplikowana sprawa. Żałuję, że sam nie udałem się do Południowej Ameryki, czy Malezji, aby walczyć z pożarami. Wiem, że istnieją specjalne ekologiczne organizacje zajmujące się ochroną lasów deszczowych, ale czy im udało się zatrzymać proces ich niszczenia?
LMH: Jim, co dzieje się, kiedy nie widać zmian?
JS: Myślę, że obcy chcą zrobić to z naszą pomocą. Jeśli jednak to nie zadziała, myślę o tym, że będą zmuszeni do interwencji. Używają najmniejszej ilości energii do osiągnięcia najlepszych skutków. Myślę, że jeśli są oni w stanie działać z jednostkami na planecie, dawać im rady, przekazywać technologie czy drogi, poprzez które lepiej przetrwać, to właśnie to będzie pierwsza forma tego przedsięwzięcia.
LMH: Ale dlaczego? Jaki mają w tym cel?
JS: Ten sam, jaki mają od kilku tysięcy lat.
LMH: To znaczy?
JS: Hodują nas, klonują. Uzyskują z nas organy i wszelkie inne rzeczy. Nie twierdzę, że są wspaniałymi istotami przybywającymi na Ziemię. To bzdura! Mają w tym swe własne interesy.
LMH: Czy zatem chcą uchronić Ziemię przed katastrofą, aby nadal móc tutaj dokonywać swego żniwa?
JS: Tak. Ostatecznie z Ziemią będzie wszystko w porządku, ale ludzie nie będą w stanie na niej żyć. Do oddychania potrzebujemy też tlenu.
LMH: Mniemasz, że istoty te starają się doprowadzić do samounicestwienia ludzi, aby móc nadal działać i czerpać zyski?
JS: To prawda. I pamiętaj – kiedy to wszystko zaczęło się dziać, wcale nie prosiłem ani nie oczekiwałem podobnych doznań. Co więcej, nigdy nie chciałem mieć z nimi cokolwiek wspólnego.
___________________
Serwis INFRA
Źródło: Linda Moulton Howe, Earthfiles.org
| « poprzednia | następna » |
|---|

